Miód w perfumach niszowych

Home/Store/Blog/Miód w perfumach niszowych

Miód w perfumach niszowych, czyli słodycz z ciemniejszą stroną

Miód brzmi niewinnie: słodki, złocisty, lepki, kojarzący się z herbatą, śniadaniem i czymś bardzo domowym. Tyle że w perfumach ten obraz szybko się komplikuje, szczególnie w artystycznych kręgach. Miód wcale nie musi pachnieć deserowo: czasem idzie w stronę kwiatów i pyłku, innym razem robi się woskowy, ciężki, lekko dymny albo wręcz zwierzęcy. W niszy dostaje więc znacznie większe pole do popisu niż rola grzecznego dodatku do wanilii.

Najciekawsze miodowe kompozycje często mają w sobie coś nieoczywistego, ponieważ łączą słodycz pozbawioną cukrowości, ciepło bez nadmiernej przytulności oraz miękkość przełamaną skórą, tytoniem, drewnem czy surowym akcentem.

Zanim pojawi się miód, najpierw są kwiaty

Miód zaczyna się dużo wcześniej niż w słoiku. Najpierw jest nektar, pyłek i kwiaty, dlatego w perfumach naturalnie łączy się z jaśminem, mimozą, różą czy kwiatem pomarańczy. W takim towarzystwie pachnie znacznie lżej, mniej lepko i bardziej świetliście, z delikatnym wrażeniem pyłku przenikającego przez ciepłe powietrze ( The Fragrance Ruby Love ).

Kwiat pomarańczy rozjaśnia miodowy akord i wnosi więcej świeżości, mimoza podbija pudrowo-pyłkowy charakter, a jaśmin prowadzi kompozycję w zmysłową stronę. Róża dodaje elegancji i skutecznie odciąga skojarzenia od kuchni, kierując je ku bogatszemu bukietowi kwiatowemu.

Dużo zależy również od natężenia samej słodyczy. Przy subtelnym tle miód przypomina raczej nektar niż gęsty syrop, zaś przy intensywnych kwiatach nabiera kremowości i wyrazu. Taka odsłona jest dobrym wejściem w miodowe perfumy dla osób, które obawiają się ulepu. Zamiast dosłownej „łyżeczki miodu” dostajemy coś bardziej płynnego, lekkiego i naturalnie połączonego z florystycznym tłem lub dodatkiem owoców ( Kajal Dahab Absolu )..

Wosk robi z miodem coś nietypowego

Wosk pszczeli szybko zmienia charakter miodowego akordu. Czysta słodycz ustępuje czemuś bardziej suchemu i organicznemu z echem plastra, pyłku, świecy z prawdziwego wosku i delikatnie żywicznego tła. W tej odsłonie trudno zamknąć miód w jednym określeniu. Nie brzmi ani czysto gourmandowo, ani typowo kwiatowo ( Viage Irresistible Zurich ). Zyskuje za to specyficzną matowość, odrobinę tłustości oraz suchszą strukturę, której nie daje klasyczna wanilia czy karmel.

Wosk nadaje też zapachowi niemal materialną fakturę. Zamiast gładkiej kremowości czuć coś cieplejszego, minimalnie szorstkiego, z pylistym tłem i wyraźniejszą głębią. Takie interpretacje pozostawiają szerokie pole do dalszego budowania kompozycji. Zioła, drewno, żywice czy kwiaty mogą poprowadzić je w różne strony, ale nadal zostaje w nich naturalny, nieco surowy rys. Miodowy akord oddala się wtedy od deseru i zaczyna bardziej przypominać sam ul niż jego słodką zawartość.

Tytoń, skóra i ciemniejszy profil

Przy tytoniu czy skórze miód przestaje pełnić rolę aksamitnego tła. Nabiera zawiesistości, staje się bardziej lepki i wyrazisty, a kompozycja przesuwa się w stronę głębszego, wieczorowego klimatu. Tytoń podbija gęstość i przyciemnia słodycz, podczas gdy skóra nadaje ostrzejszy kontur. Labdanum wraz z żywicami kreuje balsamiczne tło, a rum lub koniak dokładają nasycony, likierowy akcent ( Kajal The Whispering Oud ).

W takich zestawieniach miód nie jest już prostym ozdobnikiem. Łączy mocne elementy i nadaje im wspólną miękkość, bez konieczności przesuwania całej formuły w stronę klasycznego gourmandu. Ciemniejsze brzmienia nie zawsze wzmacniają słodki charakter, a wręcz nierzadko działają odwrotnie tworząc kontrast i wyciągając z miodowej nuty mniej oczywiste niuanse. W rezultacie perfumy robią się wielowymiarowe i trudniejsze do przewidzenia po samej piramidzie.

Skąd bierze się animalna strona miodu?

Animalność miodu to zupełnie inny temat niż jego połączenia z tytoniem czy skórą. Nie chodzi tutaj o ciężar zapachu, lecz o specyficzne, cielesne niuanse zakodowane w samym miodowym profilu. W części interpretacji można wyczuć skojarzenia z ciepłą skórą, futrem albo wilgotnym, organicznym echem. Efekt jest mniej wypolerowany i znacznie bardziej naturalistyczny niż klasyczny, czysty nektar.

Ogromne znaczenie ma sposób, w jaki bukiet rozwija się bezpośrednio na ciele. Na jednej osobie miodowy akord pozostanie subtelny i kwiatowy, na innej mocniej wyjdą intensywne, dzikie niuanse. Z tego też powodu miodowe perfumy najlepiej oceniać po pełnym noszeniu, a nie wyłącznie po blotterze. Papier dobrze oddaje ogólny kierunek, lecz dopiero kontakt ze skórą pozwala sprawdzić, czy aromat zostanie jasny i łagodny, czy skręci w bardziej nieoczywiste rejony ( Kajal Joorie ).

Październik i listopad kochają miód

Późna jesień wyjątkowo dobrze współgra z przeróżnymi odsłonami miodu, a szczególnie z jego mroczniejszą stroną. Niższa temperatura porządkuje cięższe akordy, a wosk, drewno, żywice czy zamsz dostają więcej miejsca, by wybrzmieć obok słodyczy.

W listopadowym chłodzie miodowy charakter nie musi być jednoznacznie przytulny. Dobrze znosi matowość, ziemistość i lekko przydymione tony, nadal zachowując ciepło pasujące do tej pory roku. Znacznie łatwiej wtedy docenić również jego zaskakujące strony. Na miejsce waniliowego ulepu wchodzi układ zbudowany z pyłku, wosku, drewna, kwiatów i balsamicznych tonów, które tworzą znacznie ciekawszą formułę.

Dlatego miód tak dobrze odnajduje się w niszy: trudno zamknąć go w jednej szufladzie. Bywa miękki, surowy, kwiatowy albo cielesny, a każda z tych odsłon wykorzystuje tę samą znajomą nutę na własnych zasadach.

  • Search Products
  • My Account
  • Track Orders
  • Favorites
  • Shopping Bag
Display prices in:PLN
Przejdź do treści głównej
Lux Perfumes
Sklep
Kontakt
Menu

LUX PERFUMES

RegulaminPolityka prywatnościInformacje o wysyłce i płatnościZgłoś nadużycie
Obsługa: Lightspeed