Ylang-ylang w perfumach

Home/Store/Blog/Ylang-ylang w perfumach

Złociste oblicze lata zamknięte we flakonie

Złociste, kremowe i niezwykle egzotyczne, to doskonałe synonimy królewskiej esencji. Ylang-ylang w perfumach należy do tych nut, które natychmiast wprowadzają do kompozycji aurę gęstego ciepła, miękkości i słonecznej zmysłowości. W tym przypadku można całkowicie zapomnieć o chłodnym, przezroczystym kwieciu, grzecznie schowanym gdzieś w dalekim tle. Zamiast tego pojawia się coś potężnego, przypominającego skórę obficie muśniętą bogatym olejkiem, mięsiste płatki nasycone promieniami czy tropikalny ogród po gwałtownej ulewie. Jak widać, ten kunsztownie dobrany ekstrakt potrafi przyjmować najróżniejsze, wielowymiarowe formy o konkretnej mocy.

Wobec tak silnego charakteru po prostu nie sposób przejść obojętnie. Zanim jednak ylang-ylang trafi do luksusowych flakonów i zacznie roztaczać swój urok na ciele, musi przejść niezwykle wymagającą drogę. Czas rozkodować płynne złoto i sprawdzić, co tak naprawdę skrywa w sobie ten olfaktoryczny prowokator.

„Kwiat kwiatów” od podszewki. Botaniczne kulisy i narodziny hipnotyzującej esencji

Cenny olejek pozyskuje się z kwiatów potężnego, wiecznie zielonego drzewa kanangowego (Cananga odorata), naturalnie związanego z ciepłymi i bardzo wilgotnymi rejonami Azji Południowo-Wschodniej. Dziś roślina uprawiana jest również na Madagaskarze i archipelagu Komorów, które należą do najważniejszych obszarów produkcji tego cenionego surowca perfumeryjnego. Sama nazwa „ylang-ylang” wywodzi się z filipińskiego określenia „ilang-ilang” i doskonale współgra z egzotycznym, intensywnym oraz wybitnie dekoracyjnym charakterem tej rośliny.

Jej kwiaty tworzą długie, fantazyjnie poskręcane płatki, które wraz z dojrzewaniem nabierają charakterystycznego żółtawego, niemal złocistego odcienia. Ich zbiór zależy w ogromnej mierze od upływającego czasu oraz ludzkiej precyzji. Złociste kwiecie zbiera się ręcznie bladym świtem, by absolutnie nie dopuścić do odparowania wysoce lotnych związków aromatycznych z rozgrzanej słońcem powierzchni.

Proces obróbki dzieli się na kolejne frakcje destylacyjne. Najwcześniejsza z nich, oznaczana zazwyczaj jako „Extra”, jest szczególnie ceniona w perfumerii za intensywny, bogato kwiatowy i wysoce aromatyczny profil. Następne partie — I, II oraz III — stopniowo zmieniają swój charakter wraz z wydłużającym się czasem destylacji, odsłaniając cięższe, mniej lotne i coraz wyraźniej drzewne niuanse. Znajdują zastosowanie zarówno w kompozycjach zapachowych, jak i szeroko pojętym przemyśle kosmetycznym. Ta niezwykła zmienność kolejnych frakcji doskonale pokazuje, jak wielowymiarowym i trudnym do zamknięcia w jednej olfaktorycznej definicji surowcem pozostaje ylang-ylang.

Trzy wymiary płynnego złota. Jakie wcielenia przyjmuje ylang-ylang w perfumach?

Analizując dokładnie, jak pachnie ylang-ylang w perfumach, można odnieść wrażenie obcowania z kameleonem. Ta nuta praktycznie nigdy nie okazuje się monotematyczna czy przewidywalna, gwarantując nosowi nieustanną karuzelę doznań. Najczęściej przyjmuje ona trzy całkowicie odmienne formy, które twórcy zręcznie wykorzystują w swoich wizjach.

  1. Figlarna owocowość: puchata, nektarowa i silnie nawiązująca do aromatu miękkich bananów i tropikalnej aury ( The Gate Sensual Dream ).
  2. Narkotyczna kremowość: gęsta, cielesna, ciężka i zarezerwowana dla zmysłowych, wieczorowych kompozycji ( Spirit of Kings Altair ).
  3. Posągowa elegancja: surowa, zdystansowana i wybitnie formalna, idealnie współpracująca z klasycznymi szyprami ( Eau de Moe Amal ).

Figlarna owocowość: bananowe echo i nektarowy blask

Pierwsze wcielenie, jakie obiera nuta ylang-ylangu stanowi dla wielu osób potężne zaskoczenie. Mianowicie ujawnia fascynujący niuans, który bywa dla wielu osób potężnym zaskoczeniem. W kompozycjach często ujawnia owocowy akcent, budujący bezpośrednie skojarzenia z bardzo dojrzałym, a wręcz lekko przejrzałym bananem. Nie przypomina on jednak dosłownego, spożywczego aromatu z kuchennego blatu. Mowa tu o miękkim, żółtym, subtelnie nektarowym tonie,takim odrobinę puchatym i wybitnie wciągającym.

Ten specyficzny detal kapitalnie miesza się z zawiesistą, kwiatową strukturą, nadając bukietom uroczy, roześmiany wymiar. Dla jednych takie bananowe echo okazuje się absolutnie urzekające, wprowadzając do zapachu element radosnej egzotyki. Z kolei dla innych bywa fragmentem dość wymagającym, przełamującym klasyczną budowę i dodającym perfumom celowego, niszowego dziwactwa, odcinającego zapach od powszechnie przyjętych standardów.

Narkotyczna kremowość: wieczorowa gęstość bez cukierniczej słodyczy

Drugim potężnym obliczem esencji ylang-ylang jest jej zmysłowa, ekstremalnie wyrazista kremowość, która nie ma nic wspólnego z owocami czy wakacyjną beztroską. W żadnym wypadku nie przypomina ona także waniliowego deseru. Zamiast tego buduje sugestywne wrażenie roślinnej gęstości i po prostu ludzkiej, rozgrzanej skóry. Taka narkotyczna, momentami lekko indolowa i fizjologiczna odsłona bywa wybitnie piękna, gdy zostaje mistrzowsko zaaranżowana w towarzystwie gładkiego sandałowca, naturalnego piżma, benzoesu czy ciemnych, balsamicznych żywic.

W tak szlachetnym otoczeniu kompozycja nabiera niewiarygodnej wręcz głębi. Zaczyna przypominać luksusowy, niesamowicie drogi kosmetyk, ciężki jedwab rzucony na ramiona albo leniwy, egzotyczny wieczór, podczas którego powietrze gęstnieje od parujących aromatów. Dlatego to kremowe wydanie tak wspaniale wypada w zapachach typowo nocnych o zniewalającym, mocno przyciągającym uwagę sznycie z niesamowitą klasą.

Posągowa elegancja, czyli ucieczka z tropikalnej plaży

Trzeci wektor całkowicie zrywa z jakimikolwiek wyobrażeniami o słonecznej wyspie. Ten plastyczny surowiec potrafi pokazać zdystansowaną wersję siebie. Zestawiony z surową, ziemistą paczulą, suchym wetiwerem, mroźnymi aldehydami czy mchem dębowym, błyskawicznie gubi swoją aksamitność.

W klasycznych, szyprowych konstrukcjach oraz zapachach niszowych, nuta ylang-ylang działa jak organiczne spoiwo, skutecznie łagodząc ostre krawędzie wytrawnych akordów. Z kolei w parze z jasną, nieskazitelną różą zyskuje formalny, pudrowy wymiar. W takim środowisku żółte płatki całkowicie odcinają się od plażowych skojarzeń wykazując, że potrafią być kwiatami dumnymi, wysoce eleganckimi i zachowującymi rezerwę godną dawnych, wielkich domów mody.

Słońce, krem i elegancja. Komu spodobają się perfumy z ylang-ylang?

Eksploracja kompozycji opartych na tej fantastycznej nucie to doskonała propozycja dla osób ceniących zapachy nasycone, świetliste i mocno osadzone na ciele. Niszowe perfumy z ylang-ylang sprawdzą się wręcz idealnie u miłośników poszukujących w zapachach czegoś zdecydowanie bardziej skomplikowanego niż transparentna frezja czy proste akordy owocowe. Zdecydowanie warto zagłębić temat kwiatowego złota na własnej skórze, by przekonać się, która z jej masek okaże się tą jedyną.


  • Search Products
  • My Account
  • Track Orders
  • Favorites
  • Shopping Bag
Display prices in:PLN
Przejdź do treści głównej
Lux Perfumes
Sklep
Kontakt
Menu

LUX PERFUMES

RegulaminPolityka prywatnościInformacje o wysyłce i płatnościZgłoś nadużycie
Obsługa: Lightspeed