Są perfumy, które od razu prowadzą nas w stronę kwiatów, drewna albo dojrzałych owoców. Są też takie, przy których pierwsze skojarzenie jest znacznie bardziej sceniczne: elegancka toaletka, ciężkie lustro, aksamitne etui i szminka wysunięta z metalowej tubki.
W perfumach niszowych klimat ten potrafi zostać odtworzony z niezwykłą precyzją. Nie chodzi jednak o dosłowny zapach kosmetyków, lecz o atmosferę, którą kreują: odrobinę nostalgii, miękką szykowność, intymną cielesność i coś nieuchwytnego, co natychmiast przywołuje obraz buduarowej torebki.
Co najciekawsze, taki efekt wcale nie musi być staroświecki. W zależności od kompozycji może stać się romantyczny, chłodny, zmysłowy albo zaskakująco nowoczesny. Nuta szminki ma bowiem znacznie więcej twarzy, niż sugerowałoby pierwsze skojarzenie.
W piramidzie zapachowej można czasem zobaczyć określenie „lipstick accord” albo po prostu akord szminki. Nie oznacza to oczywiście, że do flakonu trafiła rozpuszczona pomadka. To olfaktoryczna iluzja zbudowana z kilku materiałów, które razem tworzą charakterystyczny aromat kosmetyku.
Najczęściej ogromną rolę odgrywają irys, fiołek, heliotrop, róża, piżma, woskowe niuanse czy aldehydy. Nie tworzą jednak gotowego „przepisu na szminkę”. a są raczej zestawem narzędzi, z których perfumiarz buduje określone wrażenie.
Najciekawsze jest jednak to, że akord szminki nie ma jednej obowiązującej formy. Twórca może jedynie zasugerować kosmetyczny charakter albo zbudować go bardzo dosłownie, niemal odtwarzając zapach pomadki tuż po zdjęciu zatyczki. Wszystko zależy od proporcji i od tego, które elementy zostaną wysunięte na pierwszy plan.
Niektóre nuty wyjątkowo łatwo uruchamiają skojarzenia z pomadką, puderniczką czy teatralną toaletką. Ponadto każda odpowiada za nieco inny fragment kosmetycznej iluzji:
Oczywiście nie wszystkie muszą pojawić się w bukiecie jednocześnie. Czasem zadowoli irys podbity fiołkiem,a innym razem pierwsze skrzypce zagra róża otoczona kremowymi piżmami. Właśnie dlatego „zapach kosmetyczki” może oznaczać zarówno ponadczasową, czerwoną szminkę, jak i jasny, niemal subtelny ślad ekskluzywnego makijażu .
Kosmetyczne akordy bardzo łatwo prowadzą w stronę vintage. Wystarczy kilka sekund, aby pojawiło się skojarzenie z dawną toaletką, ciężką puderniczką albo luksusowym rytuałem makijażu sprzed kilku dekad. Nie oznacza to jednak, że każdy szminkowy zapach musi pachnieć estetyką vintage.
Współczesna nisza zdecydowanie częściej korzysta z retro jak z inspiracji niż gotowego kostiumu. Znajomy kosmetyczny motyw może zostać zestawiony z chłodniejszymi molekułami, skórą czy transparentną bazą. Dawne, buduarowe ciepło pozostaje wtedy gdzieś w tle, a kompozycja nabiera znacznie lżejszego, bardziej nowoczesnego oblicza. Wówczas zapach bardzo często jest skierowany ku industrialnym barwom: woń nowego etui, chłodu metalu lub bezkompromisowego minimalizmu.
W akordzie szminki szczególną rolę odgrywa woskowość. Sprawia ona, że kompozycja przestaje przypominać wyłącznie bukiet pudrowych kwiatów, a zaczyna budować strukturę pomadki muskającą nos tuż po wysunięciu z opakowania.
Woskowe niuanse mogą zostać podkreślone balsamicznymi żywicami oraz poprzez podkręcenie kremowości. Nie chodzi przy tym o dosłowny aromat świecy, tylko o subtelne wrażenie gęstości. Dzięki niemu perfumy wydają się niemal namacalne, jakby posiadały własną fakturę. Przy czym woskowość nie zawsze brzmi identycznie. Może być neutralna i gładka, ale równie dobrze skręcać w stronę lekko miodową czy nawet subtelnie animaliczną. Jak widać detal ten często decyduje o tym, czy szminkowy akord pozostanie czysty i pełen klasy, czy nabierze bardziej zmysłowego, nieco niepokojącego charakteru.
Tak jak pomadki różnią się wykończeniem, tak również kosmetyczne akordy mogą układać się na skórze w zupełnie odmienny sposób. Jedne sprawiają wrażenie kredowego matu, inne są bardziej aksamitne, a jeszcze inne zyskują świetlisty, niemal lakierowany styl.
Matowe interpretacje są zwykle bardziej zdyscyplinowane i wyciszone. Nie bazują na słodyczy, lecz stawiają na bardziej graficzny efekt. Satynowe zachowują większą płynność, przez co wydają się wytworne, ale mniej surowe. Z kolei połysk wnosi do kompozycji lekkość, światło i wrażenie wygładzonej powierzchni.
To ciekawy sposób patrzenia na perfumy, ponieważ pokazuje, że kosmetyczna aura nie kończy się na samym zapachu szminki czy pudru.Tutaj nie chodzi już o to, czym pachnie kompozycja, ale jaki rodzaj powierzchni zdaje się tworzyć wokół skóry.