Nuta alkoholu w perfumach to zupełnie inna historia, niż ta idąca za drinkiem wlewanym do kieliszka. Trunki zamknięte w flakonach nie trafiają na język, za to od razu lądują w wyobraźni. Nie chodzi tu o procenty, zawrót głowy ani o to, kto komu polewa. Liczy się aromat, klimat i doznania, które wypełniają przestrzeń szybciej niż bąbelki w szampanie.
Wino, rum i whisky w świecie zapachów nie upijają, za to najczęściej fenomenalnie otulają i sensualnie kuszą miękką głębią. Bywa natomiast też tak, że bezczelnie uderzą zimnem jak zmrożony shot wypity bez zapowiedzi. Ponadto w perfumach niszowych alkohol często jest punktem wyjścia całej kompozycji, a nie tylko elementem ozdobnym. Wino wnosi owoc i przyjemną jasność, rum słodycz z ogniem, a whisky dym i powagę. Każdy z nich zostawia na skórze swój własny, nie do podrobienia charakter.
Wino w perfumach nigdy nie pachnie dosłownie alkoholem. Bardziej chodzi o jego aurę: ferment unoszący się gdzieś w tle, słodko-kwaśna soczystość dojrzałych owoców, delikatna cierpkość skórek winogron, a momentami czyste echo słońca zamknięte w esencji. Może być gładkie lub szorstkie, jasne albo głębokie, lekkie lub zaskakująco intensywne. Wszystko zależy od tego, po jaki jego rodzaj sięga perfumiarz:
Rum to akord z temperamentem. Pachnie leniwie i rozwija się powoli, ale z wyczuwalnym żarem. Jego aromat jest tak nasycony, że dosłownie rozchodzi się pod skórą ogrzewając ją od środka. Lubi stać o własnych nogach wybijając się na pierwszy plan lub tworzyć szalenie sensualną bazę dla całego zapachu.
Kompozycje z rumem tworzą wonie gęste i głębokie, a chwilami wręcz lekko drapieżne. Są z natury zmysłowe oraz wielowymiarowe i niemal zawsze ciągną w stronę gourmand, ale nie w wersji cukierni pełnej pastelowych ciastek. Często kierują się ku słodkim zakończeniom wieczoru podkręcająym apetyt z akcentem melasy albo ciemnego, trzcinowego cukru. Rum w perfumach lubi towarzystwo i bardzo rzadko gra solo. Najczęściej łączy się z nutami, które nadają mu zupełnie różne oblicza:
Na tle owocowej barwy wina i słodkiego żaru rumu, whisky wypada najbardziej surowo oraz powściągliwie. W perfumach zdecydowanie buduje nastrój rozwijając się wolniej, ciszej i z nęcącą głębią. To akord chłodniejszy w odbiorze, bardziej zdystansowany, ale przez to niezwykle wyrafinowany ( Kajal Jasmina ).
Whisky w zapachach bardzo mocno związana jest z drewnem, lecz w przeciwieństwie do rumu nie jest to drewno ciepłego baru, a raczej surowa powierzchnia desek, sucha struktura i precyzyjna, formalna konstrukcja. Towarzyszy temu lekko torfowy dym, mineralność i delikatna goryczka na finiszu. W zależności od stylistyki whisky potrafi brzmieć:
Dlaczego alkohol tak dobrze działa w zapachach?
Przede wszystkim alkohol w perfumach po prostu robi klimat i szalenie działa na emocje. Uruchamia skojarzenia, wspomnienia, nastroje. Nie trzeba się zastanawiać, co dokładnie pachnie, ponieważ to się po prostu czuje Jedna aplikacja i nagle otoczenie zaczyna pachnieć jak konkretne miejsce, czas czy osoba. Czasem przypomina gwarną rozmowę w tawernie pełnej dymu papierosowego i starych mebli, czasem ciszę po północy, a czasem dziką noc, która wymyka się planom
Akordy wina, rumu i whiskey mają w sobie coś filmowego. Są trochę jak kadr z dobrej sceny, która od razu zapada w pamięci. I właśnie dlatego tak dobrze odnajdują się w perfumach niszowych, gdzie perfumiarze zazwyczaj eksponują ich walory oraz moc. Co więcej alkohol świetnie współgra z innymi nutami, dzięki którym potrafi się zmieniać jak kameleon. Raz jest ciepły i miękki, innym razem suchy, chłodny albo lekko dymny. Potrafi podbić słodycz, dodać głębi drewnu, podkręcić przyprawy, zakręcić owoce albo nadać skórze bardziej zmysłowy charakter. Dzięki temu zapachy z alkoholem rzadko są płaskie.
To festiwal wrażeń: trochę ognia, trochę chłodu, trochę ciemności i sporo charakteru. Każdy akord gra swoją partię, a całość nigdy nie jest przypadkowa. Wino wnosi do zapachów światło i miękką liryczność, rum dokłada żar i słodycz, która grzeje skórę, a whisky dorzuca ciszę, dym i powagę. Każdy z tych alkoholi gra w perfumach inną rolę: jeden rozświetla, drugi rozgrzewa, trzeci przyciemnia i wyostrza kontury. To sprawia, że są tak fascynujące, bo nie pachną procentami, tylko nastrojem.